Widokówki z podróży

Golden Cruise 9 i Zatoka Ha Long, czyli rejs po wietnamsku

Jak pamiętacie, malutkie łódeczki dowiozły naszą grupkę turystyczną na statek zacumowany na Ha Long. Wszyscy w pomarańczowych kamizelkach, nie ma opcji, żeby płynąć bez niej, od razu zostajesz na brzegu. Nawet tajemniczy kapitan z teczką-aktówką, jak inżynier Karwowski z „ Czterdziestolatka”, ubrany był w kamizelkę i wskoczył ostatni na łódkę.

Podpłynęliśmy do zachęcająco otwartej burty Golden Cruise 9, gdzie zaproszeni przez załogę
i trzymani za ręce jak dzieci, weszliśmy na pokład statku. Żeby było sprawiedliwie Piotr, nasz przewodnik, zarządził losowanie kajut, kto na górnym, a kto na dolnym pokładzie. Nie było więc dyskusji, a i tak każdy twierdził, że jego kabina jest najładniejsza.

Krótki czas na rozpakowanie i tusz w eleganckich kabinach, potem powrót na środkowy pokład do restauracji. Przedstawiono nam załogę statku: kelnerki, barman, recepcjonista, kucharz, chłopcy do wszystkiego i oczywiście kapitan. Na statku była tylko nasza grupka z Polski, nie zajęliśmy całego statku, a personelu było więcej od nas.

Statek ruszył, za oknami przewijały się widoczki zatoki, do burty zbliżały się łódki sklepiki: Wietnamki miały towary rozłożone na pokładzie – asortyment typu mydło i powidło,
a wskazany z pokładu towar dostarczany był do statku w koszyczku na długim patyku, tam też wkładano pieniądze. Nie wiem, co grozi za próbę oszustwa sprzedawczyni, ale piraci
z Karaibów to cienkie Bolki w porównaniu z flotyllą z Zatoki Ha Long.

Posiłki serwowane na pokładzie, oczywiście ryby i owoce morza, okazały się być na świetnym, egzotycznym poziomie. Przy każdym czteroosobowym stoliku znalazła się osoba do obsługi, która nam – Europejczykom obierała krewetki, porcjowała ryby i demonstrowała, jak jeść tę
„ ą, ę , wietnamską bułkę przez bibułkę”. Drodzy turyści, tego też trzeba się nauczyć, jak i szybkiego jedzenia pałeczkami.

Mieliśmy również górny pokład do opalania, lekcji tai chi o wschodzie słońca, albo obserwacji gwiazd w pozycji horyzontalnej na leżaku. Dość tych wspomnień, w następnej części
zaczniemy schodzić na wysepki zatoki i poznawać uroki Zatoki Ha Long.

Tekst opublikowany w „Gazecie Powiatowej” 5 kwietnia 2016 roku.