Robert, przeleć nas balonem…, czyli „Baloons over Bagan”

Drodzy widokówkowi czytelnicy, dzisiejszy artykuł to nasza dwusetna (200 !!!) publikacja w Gazecie Powiatowej Sami jesteśmy zdziwieni, że w sumie jakoś łatwo poszło i zagościliśmy w Waszym życiu prawie co dwa tygodnie od 8 marca 2011 roku Planując nasze podróże, lub czasem życie planuje je za nas, już wstępnie myślimy, czy będzie w świecie dalekim lub bliskim coś ciekawego, co można w interesujący sposób opisać i... więcej

Gdzie jest król, czyli Muzeum Pałacu Królewskiego w Luang Prabang

Jeszcze nigdy, nikomu nie udało się nas tak czasowo pozbawić naszych turystycznych atrybutów, jak w Muzeum Pałacu Królewskiego w Luang Prabang Przed wejściem musieliśmy zostawić (bo inaczej nie wejdziemy) torby, plecaki, aparaty, telefony, grubsze portfele i saszetki – czyli wszystko Krótko mówiąc: w majtki wpakowaliśmy paszporty, grubsze pieniądze na Cygankę, czyli do biustonosza i poszliśmy zwiedzać Pałac wybudowano w... więcej

Cudowny zachód słońca, czyli wzgórze Phu Si

Luang Prabang okazało się cudownym miastem w Laosie, gdzie można wiele robić, jak również nic nie robić, snując się po uliczkach tego niewielkiego miasta, a i tak jesteś w jakiś głupi sposób szczęśliwy Przynajmniej nas ogarnęło takie uczucie, kiedy znaleźliśmy się na głównej ulicy miasta, niedaleko Pałacu Królewskiego, w sąsiedztwie Nocnego Targu oraz przy wejściu na wzgórze Phu Si, górujące nad starą stolicą... więcej

Co dziś na kolację, czyli Nocny Targ w Luang Prabang

Nocny Targ przy Wat Mai na Th Phothisarat w centrum Luang Prabang zaczyna się codziennie o zmierzchu Wcześniej jest to zwykła, trochę senna ulica ze sklepikami i restauracjami, którą przemierzyć w ciągu dnia można wielokrotnie, ale zachwyca dopiero w nocy Wieczorem rozkładają się liczne stoiska z wyrobami rzemieślniczymi i po niedługim, spokojnym targowaniu można prawie za bezcen kupić biżuterię, poduszki, szale, ubrania,... więcej

Jaskinie Ban Pak Ou, czyli tysiące posążków Buddy

Rzeka Mekong towarzyszyła nam przez cały czas pobytu w Laosie, więc nic dziwnego, że jaskinie Ban Pak Ou również dosłownie nad nią leżały Aby się do nich dostać konieczny jest transport rzeczny, ponieważ nie ma podejścia do jaskiń od strony lądowej Są to dwie jaskinie: Tham Ting oraz położona zdecydowanie wyżej i głębsza Tham Theung Od VIII wieku jaskinie były miejscem kultu bożka Phi i duchów natury, czyli... więcej

Akha, Ikos, Khamu i Hmong, czyli laotańscy górale

W Laosie istnieje około 100 grup etnicznych, przyjmuje się oficjalnie, że jest ich 68, ale tylko 47 zostało dokładnie zidentyfikowanych i opisanych Wiele z tych plemion ginie, wymierając lub mieszając się z innymi Wszystkie należą do jednej z trzech kategorii: Lao Loum – niziołki, Lao Theung – mieszkańcy wyżyn i Lao Soung – górale My odwiedziliśmy specjalnymi samochodami terenowymi ( i tak jeden nie dał rady,... więcej

Nam Kat Yola Pa i Le Grand Pakbeng, czyli cuda w laotańskiej dżungli

W ostatnich latach Laos powoli wychodzi z cienia: świat zaczyna odkrywać, co kraj i jego mieszkańcy mają do zaproponowania Naśladując swoich zamożnych sąsiadów, państwo podejmuje intensywne wysiłki na rzecz rozbudowy raczkującego przemysłu turystycznego Dzięki przyznanemu przez ONZ statusowi „państwa najsłabiej rozwiniętego” do Laosu – jednego z najbiedniejszych krajów świata- płynie strumień pieniędzy od... więcej

Z Chiang Khong do Pakbeng, czyli kultowy REJS po Mekongu

„-Ma Pan bilet -A Pan ma -A skąd mam mieć -No to wchodzimy” „-Panie Tomku, a czemu my właściwie płyniemy tym statkiem – Bo tu właściwie nie ma dróg, żeby pojechać autobusem, a lotniska też trochę marne, więc najlepiej popłynąć rzeką Łódź jest wygodna, tylko dla nas, a po drodze popatrzymy na Tajlandię po lewej i Laos po prawej stronie Mekongu” „W tak pięknych okolicznościach przyrody… I tego... więcej

Hasadera i Jizo, czyli tysiące małych posążków

Prosta i elegancka świątynia Hasadera jest sanktuarium bodhisattwy miłosierdzia Juichimen Kannon (o Jedenastu Twarzach) Jest to oczywiście świątynia buddyjska, słynie z największego w Japonii, ponad 9–metrowego posągu Kannon, który wykonano z drewna kamforowego i pokryto złotem W świątyni można zobaczyć dzwon z 1264 roku, czyli najstarszy w mieście Kamakura Miło jest spacerować plątaniną ścieżek po pięknie... więcej

Dolina Wadi Darbat, czyli wiecznie zielony Oman

Jak pamiętacie, w Omanie jest 3 miliony obywateli, oraz jak pewnie nie wiecie, w tym kraju jest 300 tysięcy wielbłądów Te łagodne przeżuwacze, snują się swobodnie dosłownie po drogach i bezdrożach kraju, choć jak się dowiedzieliśmy, każdy ma właściciela i nie ma bezpańskich wielbłądów Wielbłądy mają zawsze wypalony znak właściciela, który jest robiony, gdy wielbłąd skończy dwa lata Gdyby zwierzaka sygnowano... więcej

Starożytny Sumhuram i nieco nowocześniejszy Taqah, czyli południowe rejony Omanu

Sumhuram został odkryty przez Jamesa Theodora Benta podczas jego podróży w południowe rejony dzisiejszego Omanu pod koniec XIX wieku Następne prace archeologiczne były prowadzone przez amerykańską fundację AFSM na początku lat pięćdziesiątych ubiegłego wieku oraz prze włoską misję Oman IMTO od 1994 roku W 2000 roku ruiny fortu zostały wpisane na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO jako część... więcej

Dalsza część opowieści z 1001 nocy, czyli zwykli obywatele w Omanie

Ostatnio zaczęłam snuć omańskie opowieści o dobrym sułtanie Qaboos i jego światłych rządach, które trwają już ponad 40 lat Dzisiaj spojrzymy na jego lud Czym się zajmuje i jak żyje społeczeństwo Omanu Gdy Omańczycy skończą 21 lat dostają od sułtana comiesięczną pensję – tylko za to, że są obywatelami tego pustynnego kraju Pieniądze dostają zarówno kobiety jak i mężczyźni Otrzymują... więcej

Opowieści z tysiąca i jednej nocy, czyli sułtan Qaboos z Omanu

Na listopadowy wyjazd wakacyjny wybraliśmy kraj leżący na południu Półwyspu Arabskiego, graniczący z Jemenem, Arabią Saudyjską i Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi Kraj o powierzchni zbliżonej do Polski zamieszkuje 3 miliony Omańczyków, wyznających w większości islam ibadyjski Stolicą jest leżący na północy Muskat, ale ośrodki wypoczynkowe znajdują się w okolicach leżącego na południowym wybrzeżu miasta... więcej

Daibutsu, czyli Wielki Budda z Kamakury

W przepiękny, marcowy, sobotni poranek wsiedliśmy do zatłoczonego japońskiego pociągu i po niecałej godzinie jazdy, wraz z tłumem tubylców wysiedliśmy w malutkiej, nadmorskiej miejscowości Kamakura Czemu z tłumem tubylców To była po prostu sobota, w Japonii też ludzie mają wolne, czekają na upragnioną wiosnę i sakurę, czyli ulubione kwitnące wisienki W takie wolne dni spacerują po parkach, biesiadują pod kwitnącymi... więcej

5,5 centymetrów współczucia, czyli Asakusa w Tokio

Byliście w Częstochowie, a na Krupówkach byliście, a znacie jarmarki świąteczne w Krakowie, Pradze, czy Dreźnie Jeśli mówicie – tak, świątynia Sensoji w dzielnicy Asakusa w Tokio nie powinna Was zaskoczyć, bo nas, przyznamy, że jedynie oczarowała atmosferą To był niedzielny poranek, podobno nie było tłoczno, ale nasze oczy rozszerzyły się na widok tłumu spieszącego do Kaminarimon (Brama Gromów) Minęliśmy Fujin... więcej

Może coś zapalimy…, czyli Golden Triangle

Osławiony Złoty Trójkąt (Golden Triangle), 12 km na północny zachód od Chiang Saen, to miejsce u ujścia Mae Ruak do szerokiego, leniwego i zamulonego Mekongu Leży u zbiegu granic Tajlandii, Birmy i Laosu Niegdyś była to ziemia niczyja, na której kwitł międzynarodowy handel narkotykami Dziś Złoty Trójkąt stanowi doskonałe miejsce do przyglądania się życiu mieszkańców tego regionu Tyle za przewodnikiem po Azji... więcej
1 2 3 6